Podcięli Sokołowi skrzydła

Orkan rozgromił Sokół Duszniki 7-2 w wyjazdowym meczu Klasy Okręgowej, choć początek spotkania nie należał do najłatwiejszych. Konarzewianie większość bramek strzelili po kontratakach.

Podobnie jak w meczu z Obrą Zbąszyń, spotkanie rozpoczęło się od naszego uderzenia. Tuż przed polem karnym zatrzymywany był Łukasz Szczudeł, ale sędzia faulu nie dostrzegł. Później kontynuowaliśmy atakowanie jednak bez efektu bramkowego. Co nie udało się gościom, udało się gospodarzom. Dość przypadkowa akcja, błąd naszej linii defensywnej, zasłonięty bramkarz i piłka wpadła do siatki. W kolejnych minutach byliśmy nieco oszołomieni stratą gola i nie potrafiliśmy wrócić na "właściwe tory". Gospodarze kilka razy groźnie wbijali piłkę w nasze pole karne. Dopiero w 18 min. orkanowcom udało się przeprowadzić skuteczną kontrę. Lewą stroną boiska pomknął Kamil Przytuła i dośrodkował piłkę do Tomasza Paprzyckiego, który skierował ją do siatki. W tym meczu to my mieliśmy atakować, a tymczasem rzeczywistość zweryfikowała nasze plany i zaczęliśmy grać z kontry. Kilka minut później Orkan wykorzystał nieporadność bramkarza Sokoła, który wybijając piłkę wypuścił klasyczną świecę. Do spadającej piłki dopadł Maciej Przymusiak i soczystym wolejem wpakował piłkę do bramki. Ten zawdonik nie strzela często bramek, ale kiedy już to robi są to bramki wyjątkowej urody. Pod koniec pierwszej połowy graliśmy już zdecydowanie lepiej. W 30 min. szarżującego na bramkę Łukasza Szczudła powalił obrońca drużyny z Dusznik za co obejrzał dyskusyjną czerwoną kartkę. Kilka minut później bramkę po zagraniu Daniela Mankiewicza zdobył Tomasz Paprzycki. 

Drugą połowę znów rozpoczęliśmy nerwowo. Sokół próbował wykorzystać opieszałość graczy Orkanu i strzelić kontaktowego gola. W 54 min. sędzia Mariusz Bocheński podyktował kontrowersyjny rzut karny po rzekomym faulu Arkadiusza Jopka. Gospodarze jedenastkę wykorzystali, a wynik 2-3 pozwalał im myśleć, że w tym meczu mogą jeszcze powalczyć o choćby punkt. Na szczęście Orkan dość szybko te marzenia zweryfikował. Im bliżej końca meczu tym konarzewianie grali płynniej, skuteczniej i bardziej efektywnie. Kolejne bramki zdobywali Łukasz Szczudeł, Tomasz Paprzycki i dwukrotnie Serhii Velykyi. Dobrą zmianę dał Dawid Kołodziej, który wypracował dwa kluczowe podania otwierające drogę do dwóch goli. Trener Babijów dał też szansę gry innym zawodnikom, którzy mogli tego dnia wpisać się do protokołu meczowego. Niestety, bardzo dobrego prostopadłego podania Mateusza Bartkowiaka na gola nie zdołał wykorzystać Jędrzej Siegień w sytuacji sam na sam. 

Wynik 7-2 robi wrażenie, ale nasza gra pozostawia wiele do życzenia. Paradoksalnie konarzewianie zaprezentowali się gorzej niż z Obrą Zbąszyń, choć teraz efektownie wygrali. To zwycięstwo powinno nam dodać pewności siebie, bo wreszcie zadziałała skuteczność, ale aby rywalizować z najlepszymi drużynami ligi musimy uporządkować swoją grę. 

 

Stadion Gminny w Dusznikach Wlkp., 27 sierpnia 2017 r., godz. 15.00

Sokół Duszniki - Orkan Konarzewo  2-7 (1-3)

1-0   bramka dla Sokoła  (9 min.)

1-1   Tomasz Paprzycki  (21 min.)

1-2   Maciej Przymusiak  (29 min.)

1-3   Tomasz Paprzycki  (43 min.)

2-3   - karny   bramka dla Sokoła (53 min.)

2-4   Serhii Velykyi  (56 min.)

2-5   Łukasz Szczudeł  (60 min.)

2-6   Tomasz Paprzycki  (64 min.)

2-7   Serhii Velykyi  (89 min.)

.

Zagrali:

Zieliński (bramkarz), D.Ciesielski (46 min. - Kołodziej), Jopek, A.Karaszewski, Przymusiak, D.Mankiewicz (69 min. - Bartkowiak), P.Karaszewski, Velykyi, Przytuła, Szczudeł (72 min. - Siegień), Paprzycki (66 min. - Wojtkowiak).

Rezerwowi:

Ludwiczak (bramkarz), A.Mankiewicz.

 Powrót